PRACA W HOLANDII

Dzisiejszy wpis dedykuję osobom, które chciałyby spróbować swoich sił pracując w Holandii. Większe pieniądze kuszą każdego, ale jest też wiele pytań, strachu i nieznanych przy takim wyjeździe za granicę. Wiadomo, nasłuchać można się dużo o przekrętach, o tym, że ktoś wyjechał do pracy, a tu np. mieszkanie w baraku przy polu, na którym ma się pracować lub np. osoby oszukane wracające bez grosza do domu. 

Bywa różnie. Ja miałam to szczęście, że wyjechałam za poleceniem mojej przyjaciółki, która wraz ze swoim narzeczonym pracowała już tutaj i poleciła mi konkretne biuro pracy, które jest rzetelne i uczciwe. Fakt, że realizuję już trzeci swój kontrakt w Holandii przez to biuro może to tylko potwierdzić. Nie wiem na ile mogę pisać konkretnie na blogu o tym biurze, więc osoby zainteresowane proszę o maila i będę mogła przybliżyć temat i podać szczegóły.

Od czerwca 2016 przebywam, mieszkam i pracuję w Holandii. Zaczęłam od produkcji sałatek i pizzy na chłodni, międzyczasie pakowałam paczki dla sklepu odzieżowego oraz rozpatrywałam ich zwroty, aktualnie składam rowery. Każda praca miała swoje plusy i minusy, oczywiście też przyjeżdżając tutaj trzeba się nastawić, że praca do lekkich i przyjemnych nie należy i można odczuć na własnej skórze, że te dużo większe niż w Polsce pieniądze są sumiennie zapracowane. 

Od czego więc zacząć?
Na pewno od stanowczej decyzji o wyjeździe. Poczytania o biurach, szukania w internecie informacji, które są warte uwagi, a które omijać szerokim łukiem. Gdy już się znajdzie odpowiednie biuro, zadzwonić i umówić się na rozmowę, wybrać najlepszą dla nas ofertę. Dopytać się o wszelkie szczegóły takie jak: stawka i wszelkie dodatki, gwarancja godzin pracy, zakwaterowanie i jego koszty, dojazd do pracy, tryb wypłacania wypłat, kontakty do koordynatora i jobcoacha.

Koszty na jakie musisz się nastawić.
Zazwyczaj w Holandii wypłacane są tygodniówki, więc na wyjazd warto odłożyć sobie chociaż 500zł na osobę na początek, ponieważ jak przyjeżdżasz w nowe miejsce to zawsze zaczyna się od sprzątania pod siebie mieszkania, zakupów (np. brakuje Ci jakiegoś konkretnego garnka, patelni, noża itp) no i trzeba przez ten pierwszy tydzień do pierwszej wypłaty coś jeść. Jeżeli wypłaty są miesięczne, musisz się nastawić na większą kwotę, dlatego warto się doinformować jak to wygląda w Twoim wypadku. Koszty za domek tygodniowo wahają się w zależności ile dni w tygodniu pracujesz, więc to wychodzi zawsze przy pierwszej wypłacie, ale maksimum np. w przypadku mojej agencji to 83 euro, zazwyczaj pobierają mi 65euro, ponieważ pracuję 6 dni w tygodniu. Koszt tygodniowego ubezpieczenia to około 20 euro, jeżeli ktoś chce być kierowcą do pracy (a przy okazji mieć auto służbowe na dojazdy do sklepu, czy zwiedzania NL) to musi się liczyć z kolejnym 20 euro na tydzień.

Co zabrać ze sobą?
Na pewno pościel, mówię tu o całej kołdrze, poduszce, a nie tylko samych poszewkach, bo często właśnie takich podstaw na agencyjnych domkach brakuje. Warto też mieć farelkę, bo różnie bywa z ogrzewaniem. Warto też zabrać jedzenie na start, lub jakieś wasze specjalne produkty, o których dostępność i cenę tutaj się martwicie. Ja mam tak np. z erytrytolem do słodzenia, którego tutaj nie potrafię kupić, ale od biedy, gdy skończą się moje zapasy z Polski kupuję stewię. Kosmetyki na start typu żele, szampony też jak najbardziej warto wziąć, bo po co na dzień dobry wydawać swoje odłożone pieniądze?

Salaris - co kiedy i jak sprawdzać?
W przypadku mojej agencji mam aplikację na telefon, na której mam całą rozpiskę grafiku, godzin przepracowanych, wypłatę. Salaris to nic innego jak pasek wypłaty. W moim wypadku wygląda to tak: w poniedziałek dostaję zestawienie godzin z całego tygodnia, we wtorek ilość zarobionych pieniędzy za te godziny i informację, że przelew został wysłany do banku. W środę mam pieniądze na koncie i salarisa, w którym sobie sprawdzam co i jak mi policzyli. Czasem zdarzają się drobne pomyłki, więc zanim nie zobaczy się salarisa to nie ma co wydzwaniać od samego rana do biura, że coś się nam nie zgadza, tam też pracują ludzie i mogą coś źle policzyć, a korekta zawsze będzie zrobiona bezproblemowo.

Konto bankowe - jakie?
Osobiście posiadam konto w polskim banku, ale takie specjalne na wypłaty w euro i  mi ono wystarcza. Mój chłopak natomiast założył sobie konto w holenderskim ING i też jest okej. Różnica jest taka, że on może płacić kartą we wszystkich sklepach w Holandii, a ja tylko w niektórych i u niego wypłata na koncie jest rano, a u mnie wieczorem.

Sieć komórkowa - jaka?
My posiadamy Lebarę. Myślę, że jest to najlepsza sieć dla Polaków w Holandii, bo wszelkie instrukcje są w języku polskim, a doładowanie konta jest bardzo proste. Posiadamy oboje telefon na dwie karty, więc mamy polską i holenderską. Z tym, że polska jest używana w bardzo nielicznych przypadkach. 

Na co trzeba uważać?
Nasza złota zasada - pierwsze co, to oglądamy cały domek, robimy fotki rzeczy, które są zniszczone, uszkodzone, brudne i wysyłamy z opisem do jobcoacha. Po co? Jeżeli ty tego nie zgłosisz, to może się okazać, że po zdaniu domku wina za te uszkodzenia pójdzie na Ciebie, a co za tym idzie kara finansowa, która teoretycznie nie powinna mieć miejsca, praktycznie - każda agencja je egzekwuje.

Warto też zwrócić uwagę na towarzystwo. Często mieszka się w domkach w kilka osób, więc przypilnuj sobie, aby Twój pokój był zamykany na klucz, bo różna patologia wyjeżdża do Holandii i nieraz znajomi opowiadali mi o zaćpanych, pijanych, brudnych współlokatorach, osobach, które wiecznie kogoś sprowadzały na noc, albo takich co ich okradli. Nie można się bać zgłaszać tego typu podejrzanych spraw do biura. Osoby, które nie dają wam się wyspać do pracy też można spokojnie zgłaszać do biura, dostaną ostrzeżenie, a kolejna taka akcja to już zapewne zwolnienie takiej uprzykrzającej innym życia osoby. 

Czy i jaki język musisz znać? w jakim stopniu?
Komunikatywny angielski to dla mnie podstawa tutaj. Bez jego znajomości możesz spotkać przeszkody na każdej płaszczyźnie - poczynając od kontaktu z recepcją domków po kontakt z biurem holenderskim swojej agencji na zakładzie oraz z przełożonymi i współpracownikami na zakładzie po wszelkie załatwianie spraw w urzędach, banku, a nawet przy codziennych zakupach w sklepie. Osoby bez choćby podstaw języka angielskiego są tu często bezradne i łatwiej je oszukać.

SOFI.
Przy przyjeździe po raz pierwszy tutaj najważniejszą sprawą jest wyrobienie sobie numeru BSN, czyli numeru SOFI. Jedzie się po niego do najbliższego urzędu Belastingu. Dzięki temu numerowi mogą normalnie odprowadzać Ci podatki w Holandii, bez tego ani rusz.

Karta zdrowia.
Agencja zgłaszając Cię do ubezpieczenia powinna zadbać o wyrobienie Ci karty ubezpieczeniowej. Do 2 tygodni od przyjazdu do NL powinna ona już być w Twoich rękach. Na jej podstawie możesz chodzić do lekarza, ale warto tutaj uważać, bo niektóre wizyty np. u dentysty, specjalistów są mimo karty dodatkowo płatne. Istnieje tu coś takiego jak ryzyko własne, o czym możecie sobie szerzej poczytać w internecie.

Mam nadzieję, że pomogłam choć trochę zaczerpnąć osobom zainteresowanym wyjazdem cennych informacji, w razie jakichkolwiek dodatkowych pytań - piszcie w komentarzach lub mailowo. Chętnie odpowiem.

Pozdrawiam, 
Ania


7 komentarze:

  1. Ciekawy wpis, nigdy nie byłam w Holandii

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo przydatny post, jesli ktoś dopiero zaczyna przygodę z pracą za granicą. Fajnie, że Tobie pomogli znajomi. NIe kazdy ma to szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  3. przydatny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że o tym piszesz Aniu, na pewno wpis przyda się wszystkim zainteresowany,.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny wpis dla osób które planują taki wyjazd :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę wartościowy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo wartościowy wpis i fajnie, że napisałaś akurat o Holandii, bo zazwyczaj mało osób o tym mówi/pisze :)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie chamskie i wulgarne komentarze nie są tu mile widziane. Nie bawię się w obserwowanie za obserwowanie. Dziękuję za każdy komentarz. Pozdrawiam :)