Życie w Holandii

Witajcie,

W dzisiejszym poście przedstawię Wam jak żyje się na emigracji w Holandii z perspektywy osoby, która nie posiada zameldowania, przyjechała natomiast do pracy przez agencję i  mieszka w domkach /mieszkaniach/hotelach agencyjnych.



MIESZKANIE + STANDARDOWE KOSZTY
Mieszkania agencyjne są raz lepsze, raz gorszę - zależy gdzie się trafi, ale nie o tym w dzisiejszym poście. Będzie on się pewnie nieraz ocierał o tematy pracy, ale głównie chciałabym poruszyć temat samego życia tutaj - wpis o pracy będzie osobno na blogu. 

Koszty takich mieszkań wahają się w okolicach 65-83 euro za osobę na tydzień (są agencje, gdzie koszt mieszkań przekracza 100 euro). Do tego ubezpieczenie, które jest tutaj obowiązkowe - koszt około 20 euro na tydzień. 

Przeliczając to ile się zarabia do kosztów utrzymania, wyżywienia i ewentualnie zatankowania samochodu (jeżeli ktoś przyjechał swoim do Holandii) to wychodzi dużo taniej niż w Polsce. Ceny paliwa po przeliczeniu na Polskie może różnią się o 20-30 groszy (diesel) od naszych cen (benzyna ponad 1zł na litrze), a ceny w sklepach np. w Lidlu są porównywalne do cen polskich, a zdarza się, że znajdziemy tu nawet tańsze produkty.

ZAKUPY
Głównie kupujemy tu w Lidlu, gdyż znamy ich produkty i jesteśmy pewni ich jakości. W Holandii podejście do produkcji np. mięsa są tak mało restrykcyjne, że boimy się kupować choćby tego produktu gdzieś indziej. 

Są tutaj oczywiście takie sklepy jak Deka Markt, Albert Heijn, Jumbo, Dirk, czy Aldi, jednak po zakupach w tych sklepach człowiek przekonuje się, że albo jest w nich drogo, albo nie ma tego co potrzebujemy, albo produkty nie są za specjalnej jakości i szczególnie czepiam się tu mięsa i wody mineralnej, po których możecie na drugi dzień z powodów żołądkowych nie dotrzeć do pracy...

Jest tu wiele polskich sklepów, ale niestety są w nich bardzo wysokie ceny, dlatego osobiście kupujemy tam tylko niewielką ilość produktów, których nie dostaniemy w holenderskich sklepach.

Action to sklep, do którego chodzę po sprzęty codziennego użytku. Jest tam wszystko i w dodatku bardzo tanio. Jeżeli chodzi o elektronikę w przystępnych cenach - polecam Kijk Shop. 

Jeżeli chodzi o sklepy odzieżowe - jest dużo większe pole wyboru, niż u nas. Moje główne sklepy odzieżowe to Primark i Takko. Jest tutaj też o wiele więcej outletów marek typu Michael Kors i inne. Najbardziej jednak fascynuje fakt, że najtańsze buty sportowe tu, to buty Nike. W całej Holandii są sklepy o nazwie Nike Clearance Store, gdzie kupujesz Roshe Runy za 20 euro, Air Maxy/Air Force za 30 euro i Jordany za 40 euro - teraz sobie pomnóż razy 4,29zł. Tak - nowiutkie Air Maxy kupiłam za niecałe 130zł. Jeżeli ktoś przyjeżdża choćby tylko na urlop, a lubi tę markę - polecam wybrać się na owocny shopping.

Jeżeli posiadasz kartę Master Card to nie zapłacisz za bardzo nigdzie, pozostaje wybieranie pieniędzy z bankomatu i płacenie gotówką. Co dziwne to samo tyczy się kart Visa - nimi zapłacisz tylko w niektórych sklepach - tych międzynarodowych. W Holandii obowiązują karty Maestro i we wszelkich holenderskich sklepach, które przeważają nad tymi międzynarodowymi akceptują wyłącznie je. 

RESTAURACJE
We wpisie o Amsterdamie, wspomniałam już Wam o tym, że trochę strach w Holandii wybrać się do knajpek coś zjeść, bo kończy się to tak samo jak po wspomnianym wcześniej zakupie mięsa czy wody w holenderskich sklepach, jednak jest rozwiązanie. Trzeba wybrać restaurację polecaną na internecie przez użytkowników, restaurację z wyższej półki lub sprawdzonego przez nas Burger Kinga, od biedy McDonalda jak ktoś woli sieciówki. Pozostałe sieciówki nas rozczarowały (oczywiście problemami żołądkowymi). Jeżeli chodzi o tutejsze sieciówki, to nie liczcie też na obsługę jak w Polsce, Holendrzy zawsze mają czas to raz, dwa - prędzej będą się z wami kłócić jak popełnią jakiś błąd, niż grzecznie rozwiązywać nieporozumienie i bronić dobrego imienia firmy.


STOSUNEK HOLENDRÓW DO POLAKÓW
Holendrzy to bardzo uśmiechnięty i uprzejmy naród. Często na ulicy uraczą nas miłym dzień dobry lub szczerym uśmiechem. W banku wszystko da się załatwić od ręki, każdy Holender też zna bardzo dobrze język angielski. Osobiście nie spotkałam się nigdy z wrogim nastawieniem Holendra czy Holenderki w stosunku do mnie, wręcz przeciwnie - są mili, można z nimi pogadać o wszystkim, pożartować. To samo tyczy się czarnoskórych, są jeszcze sympatyczniejsi niż rodowici Holendrzy i bardzo lubią uczyć się języka polskiego. Co do osób z krajów muzułmańskich - z większością nie ma źle, zdarzą się perełki, typu panowie, którzy nie rozumieją, że koleżanka jest zajęta i nie chce się z nimi umawiać, ale ogólnie jakoś specjalnie nie czuję jakiegoś większego uprzedzenia, czy braku sympatii do nich, bo jak wszędzie - są ludzie normalni, są i ci drudzy.
Tak naprawdę najgorzej to tu jest z innymi Polakami, jeden na drugiego szuka haka, nie mówię, że tak ma każdy z nas, ale lepiej mieć na uwadze z kim i o czym się rozmawia. To samo tyczy się Litwinów, z niezrozumiałych dla mnie powodów nie za specjalnie za nami przepadają i bardzo lubią na Polaków kablować w pracy.

DROGI:
W Holandii prawie cały czas jeździ się nowiutkimi autostradami. Problemem może być, jeżeli ktoś ma ciężką nogę, ponieważ tutaj są bardzo drogie mandaty - 1km przekroczony to 10 euro. Tak samo prawie wszystkie parkingi są płatne (ceny różne, zależy od miejscowości), a mandat za postój bez biletu to jakieś 40euro. Można się tutaj szybko nauczyć jeździć bardzo przepisowo :)  Mamy autostradę na 5 pasów, a tu ograniczenie prędkości do 100km/h. Niestety takie są realia tutejsze,  do tego dwa pasy zamknięte i stoimy w korku, sztucznym na dodatek, dlaczego? Bo Holendrzy mają problem z płynnością jazdy. Stoisz w korku, po czym okazuje się, że żadnego wypadku nie było, po prostu skończył się jeden pas, był jakiś zjazd czy inna błahostka.

KOMUNIKACJA
A co jak nie mam własnego samochodu lub samochodu służbowego?
Holandia ma świetną komunikację miejską, szczególnie w tych dużych miejscowościach, więc to żaden problem dostać się z punktu A do punktu B. 

Jeżeli zapomniałam poruszyć jakiś temat życia tutaj - piszcie, na pewno go rozwinę.
Mam nadzieję, że wpis się podobał i chętnie dołączycie jakieś swoje wrażenia z pobytu w kraju wiatraków.

Pozdrawiam,
Ania.

1 komentarze:

Wszystkie chamskie i wulgarne komentarze nie są tu mile widziane. Nie bawię się w obserwowanie za obserwowanie. Dziękuję za każdy komentarz. Pozdrawiam :)